Aktualności

2010-02-26

Koncert charytatywny oraz promocja ksiązki pt. "Duśka"

Kategoria: Aktualności
Napisał(a) : D.Tyminski
Fundacja im. Darii Trafankowskiej, Stowarzyszenie K-40 oraz Teatr Kamienica serdecznie zapraszają na wyjątkowy koncert charytatywny i promocję książki pt. „Duśka"
Całkowity dochód przeznaczony zostanie jako wsparcie dla ciężko chorych artystów.
Bilety do nabycia w kasie Teatru Kamienica.

Koncert charytatywny Duśka

Wszyscy uczestnicy koncertu są wolontariuszami.
Wystąpią m.in.:

  • Małgorzata Kożuchowska
  • Dorota Landowska
  • Katarzyna Pakosińska
  • Justyna Sieńczyłło
  • Anna Sroka
  • Joanna Szczepkowska
  • Beata Ścibakówna
  • Mariusz Bonaszewski
  • Tadeusz Chudecki
  • Emilian Kamiński
  • Włodzimierz Nahorny

Okladka ksiazki

DUŚKA wydanie drugie

MOTTO

BYŁAŚ
Byłaś taka zwyczajna
rozbawione włosy
w ogrodzie nad porzeczką
z jednym listkiem twarz
nic o tym nie wiedziałaś i ja nie wiedziałem
że można się tak widzieć już ostatni raz

(Jan Twardowski)

W ciągu tych pięciu lat jakie minęły od pierwszego wydania „Duśki," od czasu do czasu słyszę trzepot skrzydeł. Rozglądam się wtedy bacznie bo wiem, że to Anioł przysłany od Dusi. Z kim mnie dziś skojarzy?

Bo zgodnie z Dusiną teorią na ramieniu każdego z nas przysiada od czasu do czasu Anioł Kojarzący i prowadzi nas do miejsc, w których właśnie powinniśmy się znaleźć. Pewnego dnia przysiadł na ramieniu Pana Kamila, szefa wydawnictwa „Nowy Świat" Przypomniał on sobie wtedy ukłucie żalu, gdy czytał głęboko poruszony świeżo wydaną „Duśkę" i z typowym odruchem zawodowej zazdrości westchnął:dlaczego ta książka nie trafiła do mojej oficyny? Anioł wyrażnie żachnął się na te żale i spytał: -No i? Co zamierzasz? Wtedy Pan Kamil bezwiednie szepnął: -Nowe wydanie „Duśki" ukaże się na naszych łamach. Co obiecał skrzydlatemu posłańcowi, to uczynił.

Anioł odetchnął z ulgą i odleciał dalej pełnić swoją powinność. Zadumała się natomiast autorka stojąc wobec napisania nowego wstępu. -Co mogę dodać do tego co tyle razy powtarzałam? Że ta książka nie jest portretem aktorki, ze nie jest to także wywiad rzeka ani przyczynek do biografii, a tym bardziej nie jest to historia heroicznej walki o życie bo Duśka wyrok losu kwitowała pogodnym stwierdzeniem:- skoro spotyka to tylu innych ludzi, dlaczego nie miałoby spotkać mnie. Czym wiec jest ? Próbą dotarcia do istoty zjawiska jakim była Duśka, z jej dobrocią, czułością dla swiata , zjawiska które łatwiej wyrazić w poezji niż w banalnych słowach wstepu. Czy nie wystarczyłoby więc powtórzyc motta do pierwszego wydania, autorstwa księdza Twardowskiego ? „tak złota, że niepozorna/ tak niebieska, że szara /tak słowna, że cicha/ tak pierwsza, że ostatnia /tak cudowna, że zwyczajna(...)

Nie, bo kiedy rodziła się ta książka, kiedy wybierałam motto, które miało być niespodzianką dla Duśki, Daria jeszcze z nami była.

Ale czy naprawdę jej nie ma? W mieszkaniu Filipa, kierowcy który woził Duśkę na plan serialu „Na dobre i na złe" leży wśród pamiątek, materialny znak jej obecności: poduszka, którą Daria podkładała sobie pod głowę w przerwach między zdjęciami, gdy już naprawdę żle się czuła, a którą Filip po jej odejściu zabrał nikogo nie pytając o zgodę.

Na biurku w gabinecie doktora Trettera stoi zdjęcie Duśki w pielęgniarskim czepku, co dzisiaj wypatrzyłam oglądając kolejny odcinek.

Na hasło Duśka ożywiają się fryzjerki w zakładzie na Orlej, gdzie Daria przychodziła się czesać. Bo wraz z nią wsród ręczników i suszarek pojawiał się kawałek słońca.

Każdy miał swoją Duśkę. A Duśka miała swoją Orlą.

I na tej Orlej została.

Z inicjatywy mieszkańców skwer koło domu Dusi, gdzie chodziła na spacery z małym Witem, gdzie rzucała patyki psu, gdzie martwiła się i cieszyła z kimś, kto przysiadając się do niej na ławce opowiadał, o swoich kłopotach i radościach, ten skwer, gdzie wybrzmiały już wszystkie Dusine rozmowy, w pięć lat od chwili gdy przeniosła się na wiecznie zielone łąki, z namaszczenia władz Rady Miasta nosi jej imię.

To nie przypadek, że Duśka jest patronką tego miejsca.

Mieszkanie na Orlej zawsze było przytuliskiem dla tych ,którzy stracili dach nad głową. Duśka brała ich za rękę, otwierała drzwi i serce, rozkładała materac i smażyła naleśniki.

Daria była wspaniałą ,nie do końca docenioną, nie do końca wykorzystanąaktorką. Ale była przede wszystkim człowiekiem.

Pamięć o artystach jest ulotna, ale pamięć o kimś, kto jako człowiek lśnił czystym światłem jest jak talizman, którym chcemy się dzielić.

Ta świadomość przełamuje smutek , zawarty w słowach motta do drugiego wydania, również autorstwa księdza Jana którego tytuł brzmi nieodwołalnie „BYŁAŚ".

Jak powiedziała Anka, przyjaciółka Darii, Duśka jest po prostu prezentem od Pana Boga. Telegramem dla nas, ze warto być dobrym aż do naiwności. Ona po prostu spadła nam z nieba.

Może dlatego tęsknota za Duśką jest z roku na rok większa. Tej tęsknocie wychodzi naprzeciw nasza książka ,wydanie drugie, niepoprawione.

Joanna Szczepkowska po odejściu Duśki pisała :(...). Może trzeba zacząć myśleć o umieraniu tak jak się myśli o rodzeniu? Jaka to różnica w gruncie rzeczy? Dwa najważniejsze święta w życiu. Dwie granice za którymi jest tajemnica" Umierający z godziny na godzinę stają się mądrzejsi. Czas dla nich jest długi jak dla motyla. Jeden dzień jak całe życie. Każdy oddech cenny. Może od umierających należy uczyć się życia. Niech Daria będzie pierwsza."

Wiedząc, że koledzy organizują charytatywny koncert, by zdobyć fundusze na ratowanie jej życia, w jednej z ostatnich rozmów powiedziała trzeźwo i pogodnie: bardzo bym chciała, żeby te pieniądze, których ja już pewnie nie zdążę wykorzystać posłużyły innym. Może uda się nawet założyć fundację. Nikt nie chciał wtedy wierzyć, że to rodzaj ostatniej woli Dusi Po jej odejściu koledzy wrócili do tej rozmowy. I tak po trzech latach zgodnie z wolą Duśki Fundacja powstała.

A że Duśka nieustannie nam coś podpowiada, gdy Dorota Landowska, dziś prezes fundacji, robiła porządki w szafie, nagle spadła jej na głowę koronkowa sukienka, którą kiedyś dostała od Darii. Wystarczyło pójść wyznaczonym tropem. Na pokazie charytatywnym" Sukienka",inicjującym działalność fundacji czternaście gwiazd filmu i estrady zaprezentowało na wybiegu czternaście swoich najbardziej ulubionych kreacji, które przeznaczyły na aukcję mającą na celu zasilenie fundacji. -Dla Duśki- mówią rozjaśniając się całe w uśmiechu.

I tak możnaby długo.

A wystarczy sięgnąć po nowe wydanie „Duśki," by zobaczyć na jej stronach osobę z niezwykłym poczuciem humoru, dystansem do siebie, zdolną dzielić się najbardziej osobistymi przeżyciami. Nic z tych anegdot, niewiarygodnych opowieści nie straciło atrakcyjności. Przeciwnie, zwierzenia z udanych i nieudanych romansów, z porażek, które można było przewidzieć, z nieoczekiwanych spotkań, które owocowały sukcesami i z takich z których nic nie wynikało, z pomyłek, z przyjażni dozgonnych i przelotnych, wszystko to dziś czyta się z równie zapartym tchem. Jest to lektura pozwalająca się wzruszyć, zadumać, spojrzeć z optymizmem na życie, nawet w najbardziej pochmurny dzień, kiedy świat wydaje się beznadziejny.

Wszystkie nitki prowadziły mnie do spotkania z Duśką, wszystkie ścieżki, choć oddalone w czasie, splatały się bez naszej wiedzy. Dlatego w bardzo osobistym posłowiu do pierwszego wydania „Duśki" pisałam:kiedy w czerwcu 2003 roku wyrzuciłam z siebie pomysł napisania tej książki, czułam się jakbym wreszcie po przenoszonej ciąży miała urodzić długo oczekiwane dziecko.

Mimo to, gdy dziś zaglądam do swojej książeczki, zadaję sobie pytanie: Czy ja na pewno znałam bohaterkę" Duśki", czy ja ją sobie po prostu wymyśliłam?

Z tą dedykacją oddaję drugie wydanie „Duśki" w Państwa ręce. Niech ją sobie każdy z czytelników wymyśli.

H.K. - Hanna Karolak

 

Notka biograficzna autorki

Jak ją widzą, tak ją piszą. Jeden z miesięczników z którym współpracowała pół żartem pół serio, tak określił jej dziennikarski temperament:"bardzo lubi zwierzenia, więc skoro nie konfesjonał to co? Gdyby obcięła sobie język, ,dopuszczałaby częściej swoich rozmówców do wypowiedzi, ale udaje jej się mimo to przeniknąć tajemnice duszy swoich bohaterów. By kontynuować rozmowy zaprzyjażnia się ze swymi interlokutorami." Dowodem: książka o Darii Trafankowskiej.

Gdy zanurzy się w świat, który ją fascynuje, zapomina o wymaganej objętości tekstu. Peszą ją miniaturowe metraże .Z nostalgią wspomina gościnne płachty „Literatury,"Kultury,"niegdysiejszego „Przekroju","Radaru".

Lubi dalekie podróże i zabite deskami wsie, których już prawie nie ma. Psy, koty, książki, życie oto czym pasjonuje się niezmiennie.

Autorka esejów ,które publikowała na łamach czasopism literackich, takich jak m.i.„Nowe Książki","Tygodnik Kulturalny".

Zainicjowała cykl wywiadów zatytułowany „List otwarty do aktora,"gdzie dociekała tajemnic zawodowego warsztatu artystów. Bo teatr (swój) widzi ogromny.

Drukowała felietony i recenzje na łamach „Przeglądu Kulturalnego", „Gońca Teatralnego"," Zwierciadła." Zajmowała się reportażem literackim. Owocem jej podróży do Skandynawii stał się cykl korespondencji oraz napisana z mężem książka o Bornholmie.

Jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy i czynnym uczestnikiem Sekcji Krytyków Teatralnych w Związku Artystów Scen Polskich.Za swoją działalność otrzymała w roku 2009 medal" Zasłużony Kulturze Gloria Artis."

Studiowała na Uniwersytecie Warszawskim, który ukończyła z tytułem magistra filologii polskiej i na wydziale reżyserii PWST.

W roku 2005 w wydawnictwie Kowalska/Stiasny ukazała się jej książka „JESZCZE JEST CZAS bardzo różne rozmowy o sprawach ważnych i najważniejszych " złożona z rozmów o życiu i śmierci z ludżmi, których ceni i którzy podobnie jak my wszyscy szukają sensu istnienia. Wśród jej rozmówców był m.i.Krzysztof Zanussi, Ernest Bryll, Wojciech Kilar, Jan Jakub Kolski, Profesor Swiderkówna ze swoją radosną wizją boskiego ładu. Książka na której łamach dzielą się swymi doznaniami powstała z przekory wobec tych, którzy „głoszą że nie mamy duchowych potrzeb. Życie to przy dużej dozie szczęścia trzydzieści tysięcy dni, nie przegapiajmy więc tych dzięki którym możemy odkryć kawałek prawdy."Wierzy ,że swiat przesiąknięty jest pięknem rozmieszczonym w rzeczach dużych i małych.

Kontynuacją rozmów prowadzonych na łamach ksiązki „Jeszcze jest czas"stał się cykl spotkań „na żywo" zatytułowany IDĄC. Autorka tak tłumaczy motto cyklu:" To spotkania, którym towarzyszy obietnica przygody, radosna pewność, ze warto iść, warto szukać, że jesteśmy wciąż w pół drogi.

O KSIĄŻCE

Dlaczego drugie wydanie „DUŚKI"?

Możnaby przypomnieć, że książka o Darii Trafankowskiej przez wiele miesięcy od jej pierwszego wydania w roku 2004 utrzymywała się na liście bestsellerów „Rzeczypospolitej,"możnaby przytoczyć wiele znakomitych recenzji, pełne sale na spotkaniach z autorką, możnaby wreszcie zacytować zabawny fragment, który znalazł się we wstępie do drugiego wydania ilustrujący drogę jaką trafiła opowieść o Darii na łamy oficyny „Nowy Świat" nie bez interwencji sił niebieskich: Jej szef po lekturze „Duśki, "którą był prawdziwie poruszony, poczuł ukłucie zazdrości ,że ta ciepła i mądra książka ukazała się na obcych łamach. Postanowił to nadrobić i oto efekt.

Ale może przyczyna za sprawą której dziś „Duska" trafia po raz drugi do czytelników jest jeszcze inna. Próbowała to wyjaśnić autorka, choć nie bez obaw, że będzie musiała powtórzyć to co już wielokrotnie mówiła. A mianowicie czym ta ksiązka nie jest. A nie jest portretem aktorki, ani wywiadem rzeką, nie jest przyczynkiem do biografii osoby publicznej, a nade wszystko nie jest historią heroicznej walki o życie , bo Duśka swoją chorobę traktowała jako coś co przydarzyło się przypadkiem, bo skoro przydarza się innym, to czemu nie jej?

I przechodząc do sedna trzeba wreszcie za autorką powiedzieć ,że Daria była osobą wyjatkową, ze swoją dobrocią , czułością dla ludzi i świata. Zjawiskiem, które trudno określić prostym słowem , łatwiej zamknąć w poezji, stąd nieprzypadkowy dobór motta, zarówno do pierwszego jak i drugiego wydania autorstwa Księdza Jana Twardowskiego.

„tak złota/że niepozorna/tak słowna ,że cicha/tak cudowna ,że zwyczajna"

Wybitnych, utalentowanych aktorów spotykamy w życiu i na scenie często, pamięć o nich jest ulotna, jednak niezwykłych ludzi , którzy jak Duśka świecą szlachetnym blaskiem spotyka się bardzo rzadko. Są jak talizman, którym chcemy się nawzajem obdarowywać.

Książkę o kimś tak niezwykłym a może tylko zwyczajnie dobrym, chciałoby się trzymać pod poduszką i kiedy już nam życie zbrzydnie otworzyć pierwszą lepszą stronę, przeczytać parę zdań i zasnąć z krzepiącym uczuciem ,ze może być inaczej.

Ze wstępu do drugiego wydania „Duśki" dowiemy się też, co działo się przez tych pięć lat wokół Dusi od czasu jej odejścia i w jaki sposób udało jej się odcisnąć ślad, którego czas nie zaciera.

Poza wszystkim innym wreszcie to książka, którą czyta się jednym tchem.

Za sprawą niezliczonych anegdot, zaskakujących przygód, szczęśliwych i nieszczęśliwych miłości, o których Daria mówi z niespotykaną otwartością i fantastycznym poczuciem humoru. Wielu czytelników kończyło lekturę „Duśki" po to, by natychmiast rozpocząć ją od nowa.

Sama autorka wzruszając się i bawiąc wciąż od nowa fragmentami swojej ksiązki przy każdej kolejnej lekturze zadawała sobie pytanie:- Czy ja na pewno znałam bohaterkę „Duśki" czy ją sobie po prostu wymyśliłam?

Jednak najcenniejszą rekomendację książki, która dziś trafia ponownie w ręce czytelników mogą stanowić słowa Joanny Szczepkowskiej napisane w felietonie zamieszczonym tuż po odejściu Darii:

„-Dusiu. Leży przede mną książka Hanny Karolak „Duśka". Powstawała jeszcze zanim zachorowałaś. Jest to jeden z najprawdziwszych portretów jakie czytałam. Składa się z krótkich epizodów twojego życia, każdy ma swój tytuł, pointę, jak w dobrym scenariuszu. Ale kiedy tak spojrzeć na ten zbiór faktów z oddalenia, wyłaniasz się cała Ty- taka jaka byłaś i taka jaką chciałaś by Cię widziano. Cała mieszanina osoby ,która mimo doświadczeń, które każą dojrzeć, nigdy nie pozwoliła swoim uczuciom wyjść poza czystość uczuć dziecka. Dzięki tej książce Twoje życie jest na zawsze obecne."


Powrót


Następna strona : Fotoreportaże